Tytuł: Gwiazdy, które spłonęły
Tytuł oryginalny: What Burns Away
Autorka: Melissa Falcon Field
Liczba stron: 375
Wydawnictwo: Kobiece
Claire jest przykładną żoną i kochającą matką dla swojego synka Jonaha, jednak w jej życiu czegoś brak. Elementem, który z czasem po prostu rozpłynął się w powietrzu, jest czułość w małżeństwie kobiety. Przez brak czasu wiecznie zapracowanego Milesa, Claire czuje się samotna i niepewna przyszłości u boku męża, dla którego poświęciła swoją karierę zawodową i przeprowadziła się wraz z nim i dzieckiem do nowego miasta, gdzie wszystko wydaje się obce i nie na miejscu.
Pewnego dnia, Claire otrzymuje na Facebooku wiadomość od Deana - jej pierwszej wielkiej miłości. Kontakt z nim urwał się kobiecie lata temu, kiedy to oboje postanowili rozejść się w swoje strony, choć ich uczucie do siebie nigdy tak do końca nie wygasło.
Czy Claire zaryzykuje spokojne, ale niezbyt szczęśliwe życie u boku męża i ulegnie swojemu chłopakowi sprzed lat? Czy może jednak postanowi nic nie zmieniać?
---
Po książkę "Gwiazdy, które spłonęły" Melissy Falcon Field sięgałam z myślą o niezbyt mądrej historii cichutkiej kobiety, takiej typowej kury domowej, która, znudzona codziennością, postanawia zaszaleć ze swoją magicznie odnalezioną miłością sprzed lat, nie zważając na dziecko ani na to, że jest mężatką - bez ograniczeń, bez konsekwencji...
Nawet nie wiecie, jakie było moje zdziwienie, gdy w zamian za to otrzymałam naprawdę niezwykłą powieść o walce z samą sobą, trudzie samotności oraz macierzyństwa, niespełnionych ambicjach, a także demonach i aniołach przeszłości.
Niesamowita.
"W skrócie (...) małżeństwo jest jak twoje rybki. Musisz się nim dobrze opiekować albo umrze."
Claire to niesamowita kobieta, której życie zgotowało inny plan niż sama by tego chciała. Szalona, kochająca gwiazdy i ogień nastolatka, zamieniła się w pochłoniętą monotonią żonę i kochającą swoje dziecko ponad życie matkę, której brak mężczyzny - jego słów, obecności i czułości. Właśnie w takiej chwili los stawia na jej drodze zakazany owoc, a kobieta pełna obaw i niepewności walczy z nim. Walczy o swoje małżeństwo, o uwagę męża, o iskrę, która kiedyś tliła się między nimi. Całe swoje życie walczy o lepsze jutro, ale z każdym kolejnym dniem jest coraz trudniej i trudniej...
Fabuła powieści "Gwiazdy, które spłonęły" opiera się na życiu codziennym Claire. Opisane jest to, jak kobieta zajmuje się swoim siedemastomiesięcznym synkiem Jonah, którego całym sercem kocha i zrobiłaby dla jego dobra dosłownie wszystko. Są chwile, gdy Miles wraca z pracy do domu i jedyne, co wciąż chodzi mu po głowie to to, co jeszcze ma do zrobienia w swoim laboratorium - możemy śledzić przemyślenia głównej bohaterki - i zarazem narratorki całej historii - oraz jej stosunek do zachowania męża, które jest według niej rozczarowujące. Możemy przyuważyć również chwile, gdy kobieta czatuje z Deanem i odżywają w niej dawne emocje i wszelkie wspomnienia - te pozytywne, ale i traumatyczne, które negatywnie odbiły się na jej życiu.
Za możliwość przeczytania tej książki gorąco dziękuję
Autorka: Melissa Falcon Field
Liczba stron: 375
Wydawnictwo: Kobiece
Claire jest przykładną żoną i kochającą matką dla swojego synka Jonaha, jednak w jej życiu czegoś brak. Elementem, który z czasem po prostu rozpłynął się w powietrzu, jest czułość w małżeństwie kobiety. Przez brak czasu wiecznie zapracowanego Milesa, Claire czuje się samotna i niepewna przyszłości u boku męża, dla którego poświęciła swoją karierę zawodową i przeprowadziła się wraz z nim i dzieckiem do nowego miasta, gdzie wszystko wydaje się obce i nie na miejscu.
Pewnego dnia, Claire otrzymuje na Facebooku wiadomość od Deana - jej pierwszej wielkiej miłości. Kontakt z nim urwał się kobiecie lata temu, kiedy to oboje postanowili rozejść się w swoje strony, choć ich uczucie do siebie nigdy tak do końca nie wygasło.
Czy Claire zaryzykuje spokojne, ale niezbyt szczęśliwe życie u boku męża i ulegnie swojemu chłopakowi sprzed lat? Czy może jednak postanowi nic nie zmieniać?
---
Po książkę "Gwiazdy, które spłonęły" Melissy Falcon Field sięgałam z myślą o niezbyt mądrej historii cichutkiej kobiety, takiej typowej kury domowej, która, znudzona codziennością, postanawia zaszaleć ze swoją magicznie odnalezioną miłością sprzed lat, nie zważając na dziecko ani na to, że jest mężatką - bez ograniczeń, bez konsekwencji...
Nawet nie wiecie, jakie było moje zdziwienie, gdy w zamian za to otrzymałam naprawdę niezwykłą powieść o walce z samą sobą, trudzie samotności oraz macierzyństwa, niespełnionych ambicjach, a także demonach i aniołach przeszłości.
Niesamowita.
"W skrócie (...) małżeństwo jest jak twoje rybki. Musisz się nim dobrze opiekować albo umrze."
Claire Spruce od małego interesowała się niebem oraz różnorodnymi konstelacjami ułożonymi z gwiazd. Kosmos był dla niej czymś niezwykle odległym, wręcz nieosiągalnym, ale z wielką determinacją oddawała się poznawaniu i badaniu jego nieznanych stron. Jako dziewczynka musiała szybko dorosnąć i obserwować szerzącą się dookoła niej zdradę, smutek oraz śmierć. Jedyną jej radością w tym czasie był Dean, w którym odnalazła spokój, oparcie oraz wielką miłość... Jednak i ono, łączące ich gorące uczucie, z czasem odpłynęło w siną dal, więc Claire dość długi czas musiała sama stawiać czoła swoim demonom przeszłości i nieznanej przyszłości.
W pewnym okresie swojego życia - dorosłego już, zaznaczmy - spotkała Milesa, dla którego straciła głowę i vice versa. Pobrali się, oboje spełniali się zawodowo, kupili i wyremontowali dom i było im dobrze... Aż do czasu, gdy coś zaczęło w nich obojgu pękać. Ciężka ciąża i przeprowadzka, dzięki której mężczyzna mógł zapewnić swojej rodzinie godne życie, jednak pozbawione jakiejkolwiek czułości czy romantycznych uniesień sprawiły, że przestało być dobrze...
Claire to niesamowita kobieta, której życie zgotowało inny plan niż sama by tego chciała. Szalona, kochająca gwiazdy i ogień nastolatka, zamieniła się w pochłoniętą monotonią żonę i kochającą swoje dziecko ponad życie matkę, której brak mężczyzny - jego słów, obecności i czułości. Właśnie w takiej chwili los stawia na jej drodze zakazany owoc, a kobieta pełna obaw i niepewności walczy z nim. Walczy o swoje małżeństwo, o uwagę męża, o iskrę, która kiedyś tliła się między nimi. Całe swoje życie walczy o lepsze jutro, ale z każdym kolejnym dniem jest coraz trudniej i trudniej...
Co zrobić? Walczyć do utraty sił czy poddać się i zerwać owoc?
"(...) żadna obietnica nigdy nie jest gwarancją czegokolwiek."Fabuła powieści "Gwiazdy, które spłonęły" opiera się na życiu codziennym Claire. Opisane jest to, jak kobieta zajmuje się swoim siedemastomiesięcznym synkiem Jonah, którego całym sercem kocha i zrobiłaby dla jego dobra dosłownie wszystko. Są chwile, gdy Miles wraca z pracy do domu i jedyne, co wciąż chodzi mu po głowie to to, co jeszcze ma do zrobienia w swoim laboratorium - możemy śledzić przemyślenia głównej bohaterki - i zarazem narratorki całej historii - oraz jej stosunek do zachowania męża, które jest według niej rozczarowujące. Możemy przyuważyć również chwile, gdy kobieta czatuje z Deanem i odżywają w niej dawne emocje i wszelkie wspomnienia - te pozytywne, ale i traumatyczne, które negatywnie odbiły się na jej życiu.
"Jesteśmy jak komety. Zostawiamy za sobą pył naszego życia, który wciąż do nas powraca."
Styl, jakim posługuje się Melissa Falcon Field jest prosty, ale również bardzo interesujący dzięki wielu naukowym wstawkom, między innymi tym omawiającym spalanie, których jest tu dość sporo. Nie są to informacje ściągnięte z księżyca, opisane językiem zrozumiałym tylko dla naukowców, a wręcz przeciwnie - nawet taki mały, szary człowiek jak ja wie, o co w tym wszystkim chodzi i szczerze go to ciekawi. Autorka pisząc swoją książkę, między akapity o teraźniejszości umiejętnie wplotła retrospekcje, dzięki którym o wiele łatwiej zrozumieć nam trudne życie Claire i wybory, których musiała dokonać. Ta naprawdę świetnie napisana i wciągająca historia sprawiła, że czytając ją, nie zauważyłam ogarniającej świata nocy ani nie poczułam senności aż do czasu, gdy ostatnia strona powieści została przeze mnie skończona.
"(...) ogień działa tak samo, jak woda - oczyszcza."
"Gwiazdy, które spłonęły" to książka o niesamowitej kobiecej sile i determinacji poszukiwania zagubionych emocji oraz uczuć; powieść o potrzebie bycia zauważanym, potrzebnym, docenianym i najprościej w świecie - kochanym. Powieść stworzona przez Melissę Falcon Field z pewnością zostanie w mojej pamięci przez długi czas, ponieważ stała się ona moim osobistym krzykiem, nawołującym do walki o własne szczęście i marzenia, a ponadto przestrogą przed zerwaniem zakazanego owocu, z którym w kieszeni ciężko iść przez życie.
~Wilcza Dama


Lubię takie historie, więc jak tylko znajdę trochę czasu to z chęcią sięgnę po ten tytuł :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zapraszam do siebie goszaczyta.blogspot.com
Bardzo dobrze się składa, bo ta książką jak najbardziej jest warta każdej poświęconej jej minuty. ♥
UsuńMam wielką ochotę na ten tytuł odkąd zobaczyłam go w zapowiedziach Wydawnictwa Kobiecego, zapowiada się bardzo kobieca i wartościowa pozycja :)
OdpowiedzUsuńRzeczywiście - taka właśnie jest ta książka. Mam nadzieję, że jak najszybciej będzie Ci dane po nią sięgnąć. ;)
UsuńWydawnictwo Kobiece pokochałam za książki Laurelin Paige. I myślę, że "Gwiazdy, które spłonęły" kiedyś kupię i przeczytać z nadzieją, że się nie zawiodę. Ale też nie aż za dużą nadzieją, by potem nie doznać zbyt dużego rozczarowania :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
books-hoolic.blogspot.com
Dobrze wiem, o czym wspominasz - z nadzieją, ale i rezerwą. ;)
UsuńLaurelin Paige? Nie czytałam nic jej autorstwa, jednak mam nadzieję to kiedyś nadrobić. ^^
Od jakiegoś czasu mam ją na oku spośród książek od wydawnictwa Kobiecego :D Jeśli tylko będę miała okazję, to bardzo chętnie przeczytam ^^
OdpowiedzUsuńŚwietna recenzja Emilka!
Obsession With Books
No i bardzo dobrze, bo jest to pozycja warta uwagi. ^^
UsuńDziękuję! ♥