Dom na Wyrębach | Nowy dom na Wyrębach
*recenzja nie zawiera spoilerów do 1. części
(a przynajmniej taką mam nadzieję)*
Autor: Stefan Darda
Cykl: Dom na Wyrębach (tom II)
Liczba stron: 295
Wydawnictwo: Videograf
Hubert Kosmala, przyjaciel Marka, od pamiętnego dnia ostatnich odwiedzin w Wyrębach jest dręczony przez demony własnego umysłu. Czuje poczucie winy i pewnego rodzaju niepokój, który zrodził się przez przeczytanie notatek spisanych przez Leśniewskiego. Aby odbudować wewnętrzny ład i zmierzyć się z czarnymi myślami, postanawia na jakiś czas zamieszkać w domu przyjaciela... Tylko jak w takich warunkach nie popaść w obłęd, gdy w lesie czai się coś niebezpiecznego, a wspomnienia czynów, które odniosły dramatyczne skutki wracają bo Huberta bolesnym rykoszetem?
Licho nigdy nie śpi, przez co zawsze trzeba być czujnym. Jeśli nie, może się to skończyć naprawdę źle...
---
A więc, "Nowy dom na Wyrębach" to kontynuacja książki "Dom na Wyrębach" (z recenzją której koniecznie się zapoznajcie!) - debiutu Stefana Dardy, który opublikowany został w roku - bodajże - 2008, czyli jakieś dziewięć lat temu... Sporo, prawda? Nic dziwnego więc, że jako naprawdę wielka wielbicielka pierwszej części obawiałam się o los tegorocznej premiery. Wzbraniałam się przed jej czytaniem rękami i nogami, ponieważ w moim odczuciu zakończeniu "Domu..." nie nie brakowało, a coś więcej mogłoby zepsuć moje pozytywne nastawienie do tej powieści (wiadomo - co za dużo, to nie zdrowo).
Jakim więc cudem ten post w ogóle powstaje? Przez moją pazerność, Drodzy Czytelnicy... ale do rzeczy.
Co z tym "Nowym domem..."? No cóż, nic wielkiego, aczkolwiek nie było tak źle, jak mi się z początku wydawało...
"Uważaj na swoje najskrytsze tajemnice. Niektóre z nich mogą cię zabić."
W porównaniu z "Domem na Wyrębach", fabuła jego kontynuacji wypada trochę gorzej. Z początku, książka ta dłużyła mi się niemiłosiernie i co jakieś dziesięć stron zastanawiałam się, czy nie czas jej w końcu odłożyć i skapitulować... Ale co to, to nie ja. Choćbym miała czytać ją cały miesiąc - w końcu na pewno dałabym jej radę (ostatecznie skończyło się na ponurym piątkowym wieczorze oraz deszczowym sobotnim poranku). W późniejszym czasie było już lepiej, jednak miejscami historia ta nadal mnie nudziła, co jest jej największym minusem. Ogółem, wydarzenia opisane w "Nowym domie na Wyrębach" miały sens i gdyby nie niektóre mankamenty, mogłabym nawet uznać, że jest on równie dobry, co pierwsza część... ale nie ma co się oszukiwać, bo nie jest. Istotną cechą tej historii jest fakt, że i tutaj czuło się pewnego rodzaju niepokój, a wilk podążał wzrokiem nie tylko za Hubertem, ale również oddychał wprost na nasz kark, przez co można było nabawić się ciarek.
O piórze Stefana Dardy nie będę pisała zbyt dużo, stąd też brak osobnego akapitu. Od czasów debiutu niewiele się zmieniło w stylu pisania autora - lekkość pozostała, a kiedyś bardzo prostu styl odrobinę zhardział i stał się bardziej dojrzały, zaprawiony w boju, co oczywiście wychodzi jak najbardziej na plus. W książce, o której dzisiaj mowa, mamy dużo mniej "poetyckich uniesień", ale to raczej kwestia zmiany głównego bohatera i innego patrzenia na świat, co raczej nie jest większym problemem, a więc - jest dobrze.
"Niektórzy ludzie pokrywają się twardą skorupą właśnie dlatego, by ktoś z zewnątrz zechciał ją rozbić."
Za możliwość przeczytania "Nowego domu na Wyrębach" serdecznie dziękuję:

Hubert Kosmala, przyjaciel Marka, od pamiętnego dnia ostatnich odwiedzin w Wyrębach jest dręczony przez demony własnego umysłu. Czuje poczucie winy i pewnego rodzaju niepokój, który zrodził się przez przeczytanie notatek spisanych przez Leśniewskiego. Aby odbudować wewnętrzny ład i zmierzyć się z czarnymi myślami, postanawia na jakiś czas zamieszkać w domu przyjaciela... Tylko jak w takich warunkach nie popaść w obłęd, gdy w lesie czai się coś niebezpiecznego, a wspomnienia czynów, które odniosły dramatyczne skutki wracają bo Huberta bolesnym rykoszetem?
Licho nigdy nie śpi, przez co zawsze trzeba być czujnym. Jeśli nie, może się to skończyć naprawdę źle...
---
A więc, "Nowy dom na Wyrębach" to kontynuacja książki "Dom na Wyrębach" (z recenzją której koniecznie się zapoznajcie!) - debiutu Stefana Dardy, który opublikowany został w roku - bodajże - 2008, czyli jakieś dziewięć lat temu... Sporo, prawda? Nic dziwnego więc, że jako naprawdę wielka wielbicielka pierwszej części obawiałam się o los tegorocznej premiery. Wzbraniałam się przed jej czytaniem rękami i nogami, ponieważ w moim odczuciu zakończeniu "Domu..." nie nie brakowało, a coś więcej mogłoby zepsuć moje pozytywne nastawienie do tej powieści (wiadomo - co za dużo, to nie zdrowo).
Jakim więc cudem ten post w ogóle powstaje? Przez moją pazerność, Drodzy Czytelnicy... ale do rzeczy.
Co z tym "Nowym domem..."? No cóż, nic wielkiego, aczkolwiek nie było tak źle, jak mi się z początku wydawało...
"Uważaj na swoje najskrytsze tajemnice. Niektóre z nich mogą cię zabić."
Co by się stało, gdybym...? - właśnie to pytanie najczęściej stawia sobie Hubert Kosmala. Dobra praca, własny kąt, kochająca żona i dwójka synów oraz najlepszy przyjaciel, z którym można by konie kraść - czego więcej do szczęścia trzeba? Otóż niczego. Jednak co by się stało, gdyby z tego wszystkiego wykreślić kogoś istotnego (nie z własnej woli oczywiście)? Wszystko, co było poukładane, spokojne i stałe w życiu Huberta, rozsypuje się jak domek z kart. Nadchodzi czas samotności, kłamstw i zatajania prawdy, chwile strachu oraz poczucia winy, a nawet lekkiego popadania w obłęd. Rozpoczyna się odliczanie chwil do pełni księżyca, nasłuchiwanie wycia wilka, rozglądanie się w poszukiwaniu nienaturalnych cieni. Jest to to również czas niespokojnych sennych wizji... W tym wszystkim można znaleźć też moment na rozmowy (często skrapiany kłamstwami), podejmowanie masy pochopnych decyzji (bo jakżeby inaczej?) oraz poszukiwanie wiatru w polu (bo przecież najlepiej zawsze radzić sobie samemu)...
O wiele bardziej od Huberta (który trochę działam mi na nerwy) polubiłam Ewę Firlej - koleżankę z pracy jego oraz Marka. Kobieta, dość pozytywnie nastawiona do życia - szczególnie po poznaniu tajemniczego Mikołaja - to postać miła i troskliwa, która z biegiem lat nie pozbyła się również swoich licznych humorków czy nastoletnich marzeń o księciu z bajki - dzięki uprzejmości autora możemy czytać jej "Codziennostki", które są naprawdę dobrą odskocznią od życiowych rozterek Kosmali.
"... nigdy nie wiadomo, gdzie dorwie cię twoje przeznaczenie."
![]() |
| Nie zapomnijcie zapalić świecy... |
O piórze Stefana Dardy nie będę pisała zbyt dużo, stąd też brak osobnego akapitu. Od czasów debiutu niewiele się zmieniło w stylu pisania autora - lekkość pozostała, a kiedyś bardzo prostu styl odrobinę zhardział i stał się bardziej dojrzały, zaprawiony w boju, co oczywiście wychodzi jak najbardziej na plus. W książce, o której dzisiaj mowa, mamy dużo mniej "poetyckich uniesień", ale to raczej kwestia zmiany głównego bohatera i innego patrzenia na świat, co raczej nie jest większym problemem, a więc - jest dobrze.
"Niektórzy ludzie pokrywają się twardą skorupą właśnie dlatego, by ktoś z zewnątrz zechciał ją rozbić."
Podsumowując: "Nowy dom na Wyrębach" jest książką dobrą, jednak klimatem nie może równać się z pierwszym tomem. Odrobinę denerwujący główny bohater i zbyt dłużący się wstęp mogą w dość łatwy sposób zniechęcić czytelnika do dalszego poznawania historii, jednak ostatecznie styl autora oraz ogólny zarys fabuły spychają negatywy na dalszy plan, przez co lektura jest naprawdę w porządku.
~Wilcza Dama


Przyznam, że okładka tej książki prezentuje się ciekawie :D Zapiszę sobie tytuły obu części na wypadek, gdyby po drodze wpadły w moje ręce ^^
OdpowiedzUsuńP.S. Coraz lepiej wychodzą Ci recenzje kochana! Wcześniej też było dobrze, jednak widać, że robisz spore postępy :D♥
Obsession With Books
Oby wpadły jak najszybciej, bo jesienne wieczory to idealny czas na tego typu lektury. ;)
UsuńNaprawdę? Dziękuję! Nawet nie wiesz, jak miło mi to czytać... ♥
Muszę koniecznie sięgnąć po oba tomy, już sam tytuł mnie bardzo zaciekawił :'D
OdpowiedzUsuńBardzo mnie to cieszy! ☺♥
UsuńMyślę, że podobnie jak Ty, polubiłabym się z Ewą! Nienawidzę narzekających osób a możliwość czytania o pozytywnych osobach jest tak fascynująca!
OdpowiedzUsuńO książce słyszę pierwszy raz, ale myślę, że nie ostatni! Jeszcze po nią sięgnę!
Ohbookishme
Mam dokładnie takie samo zdanie na ten temat! ♥
UsuńMam nadzieję, że książka ta spodoba Ci się o wiele bardziej niż mi. ;)
Kiedyś dawno temu zaczęłam coś od Dardy (pochodzi z mojego miasta, więc chciałam poznać), ale nie polubiłam się z jego sposobem pisania. Może jeszcze się kiedyś namyślę :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Wszystko jest możliwe. ;)
Usuń