poniedziałek, 16 października 2017

[2. Książki w biegu] NEVER NEVER, Colleen Hoover, Tarryn Fisher; CHŁOPAK Z SĄSIEDZTWA, Kasie West

Dzień dobry! ☺
Dziś przychodzę do Was z drugą odsłoną serii "Książki w biegu", którą poprzednio - patrząc na aktywność - przyjęliście naprawdę ciepło - bardzo mnie to cieszy!
Nie czytam ostatnio zbyt wiele, jedynie egzemplarzom recenzenckim poświęcałam trochę uwagi... Ale że chwilowo takowych nie posiadam, to doszłam do wniosku, że nadrobię odrobinę powieści młodzieżowych. A więc porozmawiałam trochę z moją czytelniczą gromadką i takim oto sposobem dzisiejszy wpis poświęcam książkom "Never Never" oraz "Chłopak z sąsiedztwa".
Zapraszam do zapoznania się z dalszą częścią postu. ;)


---

"Przeznaczenie to pole magnetyczne przyciągające nasze dusze do pasujących do nas ludzi, miejsc i rzeczy"

Tytuł: Never Never
Tytuł oryginalny: Never Never
Autorki: Colleen Hoover, Tarryn Fisher
Liczba stron: 385
Wydawnictwo: Otwarte (Moondrive)

Charlie i Silas to para, której z pozoru nic nie brakuje - dwójka kochających się ludzi, którzy nie widzą poza sobą świata... Aż do czasu, gdy pewne wydarzenia sprawiają, że zaczynają się oni od siebie oddalać - coraz to bardziej i bardziej.
Pewnego zwykłego dnia w szkole coś się dzieje i oboje tracą pamięć. Nie wiedzą kim są, nie pamiętają imion swoich bliskich i przyjaciół, ale pamiętają ogólne informacje o otaczających ich świecie.
Jak Silas i Charlie poradzą sobie w tej sytuacji? Czy z pozoru obcy ludzie będą w stanie sobie zaufać i znaleźć odpowiedzi na nurtujące ich pytania oraz sposób, jak uwolnić się od klątwy zapomnienia?


"To zadziwiające, jak dużo człowiek może się dowiedzieć, prawie w ogóle się nie odzywając"

Książka "Never Never" to pozycja, którą czyta się naprawdę szybko. Jej dynamiczna fabuła pozwala nam wciągnąć się w historię i z zaciekawieniem śledzić losy dwójki nastolatków, którzy w naprawdę dziwny i nieoczekiwany sposób tracą pamięć.
Silas Charlie to bohaterowie wykreowani w dobry sposób, przez co wydawali mi się bardzo realni (i za co właśnie jeszcze bardziej ich polubiłam... W szczególności Silasa! bo Charlie była ociupinkę irytująca). Oboje mieli swoje przemyślenia i pomysły na temat tego, co im się przytrafiło i co mają z tym fantem zrobić. Zastanawiali się również nad tym, czy są w stanie ponownie się w sobie zakochać w taki sposób jak wcześniej, gdy jeszcze pamiętali, co w ich wypadku wydaje się dość logiczne. Niepewność i nieufność miesza się z odnajdywaniem coraz większej pewności siebie i chęci, aby w końcu zakończyć tą całą niecodzienną sytuację.
Zakończenie książki, które wzbudziło dość sporo negatywnych opinii mi się akurat spodobało. Co prawda było ono dość oczywiste i, hmm, zbyt cukierkowe? Być może i tak, ale spodziewałam się czegoś kompletnie wyjętego znikąd, a dostałam coś, co całkiem dobrze i logicznie kończy całą historię (jedynie mogę się przyczepić do tego, że niektóre wątki nie zostały wyjaśnione, ale ciii).
A więc podsumowując: "Never Never" czyta się szybko i całkiem dobrze; nie jest to lektura, którą pamięta się latami, jednak gdy ma się sporo stresu i mało czasu dla siebie, to właśnie ta pozycja mogłaby być wypełnieniem upływających minut - niezbyt przejmująca, niezbyt wymagająca, ale całkiem w porządku.


"(...) nie wszystko musi mieć cel. Pewne rzeczy robi się tylko dla frajdy.

Tytuł: Chłopak z sąsiedztwa
Tytuł oryginalny: On the Fence
Autorka: Kasie West
Liczba stron: 341
Wydawnictwo: Feeria Young


Charlie nie jest jak inne dziewczyny - nie maluje się, nie chodzi na randki, nie dba o swój wygląd i o to, co ktoś o niej pomyśli.
Na co dzień chodzi w dresach, a jej największym hobby jest uprawianie sportów.
Jedynymi osobami, na których opinii dziewczynie zależy, to jej bliscy, czyli ojciec, trójka starszych braci oraz sąsiad "zza płotu" - Braden, którego traktuje jak członka rodziny (choć dla niej mógłby być kimś zupełnie innym niż dodatkowym bratem).
Kiedy Charlie ponownie dostaje mandat za przekroczenie dozwolonej prędkości, zostaje zmuszona do znalezienia sobie 
pracy. Gdy zostaje zatrudniona w sklepie z elegancką odzieżą, musi chociaż na kilka godzin pracy zmienić swój styl, jednak z czasem odbija się to również na jej życiu codziennym.
Nowo poznane osoby, nocne rozmowy z sąsiadem oraz przeszłości sprawiają, że Charlie powoli obiera w swoim życiu nową drogę...

"Nigdy nie osądzamy celnie samych siebie"

Lekki, łatwy i przyjemny - taki właśnie jest "Chłopak z sąsiedztwa" Kasie West, którego kartki błyskawicznie przewijały mi się przez palce pewnego, całkiem przyjemnego, piątkowego popołudnia.
Główna bohaterka książki, Charlie, nie jest postacią wolną od skazy, jaką jest irytowanie czytelnika, choć gdyby zrobić zawody tego typu, to raczej nie umieściłabym jej w pierwszej 3-ce... Ba! W pierwszej 10-ce pewnie też nie. Postać ta, to nastolatka wychowująca się bez matki, która zginęła w wypadku samochodowym, kiedy dziewczyna miała sześć lat. Od tego czasu wychowywał ją ojciec oraz - głównie - starsi bracia, po których przejęła chęć do uprawiania różnego rodzaju sportów i przez których stała się pewnego rodzaju "chłopczycą"... Utożsamiam się (:D) jeśli chodzi o dresy i brak robienia makijażu... Ale odchodzę od tematu. Do charakteru Charlie łatwo się przyzwyczaić i w pewnym momencie, zanim się zorientujesz, zaczynasz ją lubić. Ze sporą ciekawością śledziłam jej historię, która nie była zbyt pogmatwana ani niesamowita, ale taka prosta i codzienna, co bardzo mi się w powieściach młodzieżowych podoba.
Autorka umie pisać. Jej styl, który jest baaardzo prosty i przyjemny sprawia, że książkę pożera się w zastraszającym tempie, a gdy przychodzi ta ostatnia strona - łaknie się więcej i więcej, i więcej...
"Chłopak na zastępstwo" niesie ze sobą również przesłanie: nie warto brnąć w kłamstwa, bo one i tak kiedyś wyjdą na światło dzienne... i prawdopodobnie zrobią to w najmniej pożądanym dla ciebie momencie. ;)

zmęczona biologią
~Wilcza Dama

2 komentarze:

  1. "Never, never" czytałam, gdzieś na moim blogu jest nawet recenzja. Muszę przyznać, że mi się podobała, mimo że była nieco pokręcona. Zabieram się za inne książki Hoover - zobaczymy co będzie.
    xoxo
    L. (https://slowotok-laury.blogspot.com/)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, pokręcona to ona jest, ale w tym jak najbardziej pozytywnym sensie. ;)
      Ze swojej strony mogę Ci polecić "Maybe Someday", która jest moją ulubienicą od dłuższego czasu. ♥

      Usuń