Autor: Stefan Darda
Cykl: Dom na Wyrębach (tom I)
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: Videograf
Nowy początek wydaje się czymś, co daje nadzieję na lepszą przyszłość... Jednak ta nie zawsze okazuje się taka, jak ją sobie wyobrażaliśmy.
Mamy rok 1995. Marek Leśniewski, świeżo upieczony rozwodnik, z tłocznego i głośnego miasta, przeprowadza się do starego domku na wieś, gdzie ma nadzieję spokojnie spędzić życie.
Z początku wszystko idzie zgodnie z planem - zaniedbany, drewniany domek powoli odżywa, nowy mieszkaniec Wyrębów zaczyna nawiązywać kontakty z ludźmi z okolicy oraz oswajać się z nowym, spokojniejszym trybem życia.
Z czasem jednak coś się zmienia.
Sąsiad, z którym Leśniewski nie nawiązywał bliższych kontaktów, okazuje się mężczyzną "któremu nie udowodniono"...
Puszczyk, który z początku wydaje się zwykłym leśnym ptakiem, każdej nocy niesie ze sobą huczące ostrzeżenie czy też groźbę...
Aż w końcu pojawia się ona...
---
Po książki autorstwa Stefana Dardy pewnie nie sięgnęłabym długi, naprawdę długi czas, gdyby nie namowa jednej z moich przyjaciółek. Ten autor ma taki dobry styl i ciekawie pisze - mówiła, więc wybrałam się w końcu do szkolnej biblioteki i wypożyczyłam pierwszą książkę jego pióra, która wpadła mi w ręce - okazała się nią powieść "Dom na Wyrębach". Nie dość, że pierwsze spotkanie z twórczością autora, to jeszcze debiut z 2008 roku - ciężki orzech do zgryzienia... a przynajmniej tak się wydaje. W rzeczywistości jest zupełnie inaczej!
Teraz, gdy wróciłam do tej książki po przeszło roku, uważam, że zachowała ona swój styl i klasę... o czym opowiem Wam więcej w kontynuacji wpisu. ♥
"Życie składa się z chwil. Ulotnych, niezapomnianych, takich, których nie chce się pamiętać i takich, które wgryzają się w świadomość, nie mając za żadną cenę ochoty jej opuścić."
"Od dziecka uwielbiam deszcz. Jest w nim coś magicznego, uspokajającego, coś co sprawia, że kiedy słychać stukot kropli o dach czy parapet, cały świat zdaje się tonąć w tym niezwykłym, monotonnym rytmie. Czas się wtedy zatrzymuje, markując tylko ciągły bieg naprzód, a zegary nasłuchują dźwięku wody płynącej po szybach i odgłosów nieba, które zechciało wyjść na spotkanie ziemi."
"W towarzystwie przyjaciela nie istnieje coś takiego jak niezręczna cisza."
"Kto potrafi okiełznać upływające minuty, jest panem świata."
Nowy początek wydaje się czymś, co daje nadzieję na lepszą przyszłość... Jednak ta nie zawsze okazuje się taka, jak ją sobie wyobrażaliśmy.
Mamy rok 1995. Marek Leśniewski, świeżo upieczony rozwodnik, z tłocznego i głośnego miasta, przeprowadza się do starego domku na wieś, gdzie ma nadzieję spokojnie spędzić życie.
Z początku wszystko idzie zgodnie z planem - zaniedbany, drewniany domek powoli odżywa, nowy mieszkaniec Wyrębów zaczyna nawiązywać kontakty z ludźmi z okolicy oraz oswajać się z nowym, spokojniejszym trybem życia.
Z czasem jednak coś się zmienia.
Sąsiad, z którym Leśniewski nie nawiązywał bliższych kontaktów, okazuje się mężczyzną "któremu nie udowodniono"...
Puszczyk, który z początku wydaje się zwykłym leśnym ptakiem, każdej nocy niesie ze sobą huczące ostrzeżenie czy też groźbę...
Aż w końcu pojawia się ona...
---
Po książki autorstwa Stefana Dardy pewnie nie sięgnęłabym długi, naprawdę długi czas, gdyby nie namowa jednej z moich przyjaciółek. Ten autor ma taki dobry styl i ciekawie pisze - mówiła, więc wybrałam się w końcu do szkolnej biblioteki i wypożyczyłam pierwszą książkę jego pióra, która wpadła mi w ręce - okazała się nią powieść "Dom na Wyrębach". Nie dość, że pierwsze spotkanie z twórczością autora, to jeszcze debiut z 2008 roku - ciężki orzech do zgryzienia... a przynajmniej tak się wydaje. W rzeczywistości jest zupełnie inaczej!
Teraz, gdy wróciłam do tej książki po przeszło roku, uważam, że zachowała ona swój styl i klasę... o czym opowiem Wam więcej w kontynuacji wpisu. ♥
"Życie składa się z chwil. Ulotnych, niezapomnianych, takich, których nie chce się pamiętać i takich, które wgryzają się w świadomość, nie mając za żadną cenę ochoty jej opuścić."
Marek Leśniewski, który do tej pory wiódł dostatnie, spokojne i dość monotonne życie doktora praw na jednym z najlepszych polskich uniwersytetów, musi - a nawet trochę chce - zmienić swoje życie, do czego przyczynia się przyłapanie go na zdradzie żony. Od tej pory bohater - już rozwodnik - przeprowadza się do domku na wieś (dość sporo oddaloną od czegokolwiek i kogokolwiek, oprócz dość ponurego sąsiada, dodajmy), o czym, podświadomie, marzył już od dłuższego czasu. Z początku nie jest mu łatwo przywyknąć do nowej sytuacji, bo całe swoje życie spędził w gwarnym mieście, gdzie wszystko miał pod nosem. Teraz musi wszelkie sprawy wziąć w swoje ręce i uporać się z remontem chałupinki (jakie to jest urocze słowo, haha), nawiązaniem kontaktów z mieszkańcami pobliskiej wioski i utrzymaniem pracy. Oprócz tego, musi się również borykać z sową, która co noc huczy pod jego oknem oraz zjawą, niedającą mu spokoju...
Leśniewski jest taką postacią, którą albo się lubi i rozumie, albo nie lubi i uważa, że jest kompletnie głupia - ja zaliczam się do tej pierwszej grupy. Bohater ten nie jest idealny - ma swoje dziwactwa, cechuje go również brak wiary w bliskich czy wieczna próba wyparcia tego, co się dzieje, bo przecież to nie może się dziać. Jednak ostatecznie uważam, że jego podejście do świata, chęć spełniania się i rozpoczęcia wszystkiego od lepszego nowa są czymś, co się szanuje i w pełni rozumie.
"Od dziecka uwielbiam deszcz. Jest w nim coś magicznego, uspokajającego, coś co sprawia, że kiedy słychać stukot kropli o dach czy parapet, cały świat zdaje się tonąć w tym niezwykłym, monotonnym rytmie. Czas się wtedy zatrzymuje, markując tylko ciągły bieg naprzód, a zegary nasłuchują dźwięku wody płynącej po szybach i odgłosów nieba, które zechciało wyjść na spotkanie ziemi."
Autor pisze z wielką lekkością, ciekawie ubierając w słowa wydarzenia dnia codziennego, tak jak i te mniej realne, mistyczne cechy książki. Nie jest on co prawda mistrzem słowa pisanego, ale niektóre z jego opisów wydają się nawet lekko poetyckie, co dodaje powieści lekką nutę inności w ogólnym jej postrzeganiu - chodzi mi tutaj o fakt, że choć wiele rzeczy branych jest na tzw. chłopski rozum, to pan Darda nie zapomina również nadać swojej książce barw i refleksyjnych doznań.
Jeśli uważacie, że życie na wsi to nuda, to uwierzcie, iż wcale tak nie jest, a "Dom na Wyrębach" jest tego świetnym przykładem. Wiadomo, straszyć może tak naprawdę wszędzie, jednak to miejsca najbardziej odcięte od większych metropolii mają w sobie najwięcej "tego czegoś", tak jak właśnie tytułowe Wyręby.
"W towarzystwie przyjaciela nie istnieje coś takiego jak niezręczna cisza."
Fabuła książki nie jest czymś wybitnym czy wbijającym w fotel, jednak wcale nie znaczy to, że jest zła. Stefan Darda buduje napięcie powoli, z kartki na kartkę coraz szybciej, co pozwala nam, czytelnikom, łatwiej zaaklimatyzować się z głównym bohaterem w Wyrębach i razem z nim przeżywać emocjonalne wzloty i upadki. Przez cały czas czytania tej powieści towarzyszy nam pewnego rodzaju niepokój - kamyk czy złamany kawałem gałęzi, który obija się o okno podczas burzy potrafi przyprawić nas o ciarki i szybsze bicie serca... A co jeśli to nie tak błaha rzecz, tylko jakaś postać próbująca coś nam zrobić? Świetnym pomysłem okazało się również wpisanie w tę historię postaci, która została wyrwana wprost z kart słowiańskiej mitologii - to właśnie ona sprawia, że nasz oddech albo przyśpiesza, albo całkowicie go tracimy, aby ona nas nie usłyszała.
"Kto potrafi okiełznać upływające minuty, jest panem świata."
Podsumowując: "Dom na Wyrębach" Stefana Dardy to naprawdę doskonały debiut, któremu nie brak ani fantazji, ani trzymającej w napięciu fabuły. Styl autora nie nudzi, a wręcz przeciwnie - jest on prosty i pełen pasji, z delikatną poetycką nutą. Ponadto, historia ta jest świetną pozycją na długie, jesienne wieczory, ponieważ cały jej swojski, trochę ponury, ale też i miejscami żartobliwy klimat sprawiają, że książkę po prostu się pochłania, strona po stronie...
Ale podczas lektury pamiętajcie o jednym - licho nigdy nie śpi i zawsze trzeba mieć się na baczności.
~Wilcza Dama
Chyba w takiej mrocznej atmosferze książek czujesz sie jak ryba w wodzie? Bardzo mi się to podoba! Czekam na więcej książek (o ile się jeszcze da :o) w tej tematyce! Szukam czegoś na przerwę świąteczną!
OdpowiedzUsuńOhbookishme
Rzeczywiście - bardzo je lubię, choć nie czytuję tego typu historii zbyt często (a szkoda!). Myślę, że uda mi się jeszcze co nieco tego typu poczytać i z pewnością nie omieszkam o tym napisać. ;)
Usuń