poniedziałek, 10 grudnia 2018

Bob. Przyjaźń to magia, która nie przemija


Tytuł: Bob. Przyjaźń to magia, która nie przemija
Tytuł oryginalny: Bob
Autorki: Wendy Mass, Rebecca Stead
Ilustracje: Nicholas Gannon
Liczba stron: 227
Wydawnictwo: Kobiece Young


   Dziesięcioletnia Olivia przyjeżdża w odwiedziny do swojej babci. Będąc na miejscu, wchodzi do przeznaczonego dla niej pokoju – kiedy staje przed szafą, jakiś wewnętrzny głosik każe jej ją otworzyć. Gdy dziewczynka to robi, jej oczom ukazuje się dziwne stworzonko.
   Mały, zielony zombie-nie-zombie o imieniu Bob to przyjaciel Livy, którego poznała w nie do końca znanych okolicznościach, gdy miała pięć lat. Dziewczynka obiecała wówczas, że pomoże mu odkryć, kim jest i gdzie jest jego rodzina. Jednak Olivia musiała nagle wrócić do domu i, w dziwny sposób, kompletnie zapomniała o swoim towarzyszu.
   Przez cały ten czas, Bob czekał na powrót dziewczynki i spełnienie złożonej przez nią obietnicy. Po pięciu latach, gdy w końcu wróciła, postanowili wrócić do odkrycia zagadki: kim jest i skąd wziął się Bob?

"Miło jest wracać do miejsc, z którymi wiążą się szczęśliwe wspomnienia."


   Jednym z niewielu wspomnień z mojego dzieciństwa jest obraz czytającego mi baśnie kuzyna. Swego czasu sporo rozmawialiśmy i śmialiśmy się z tego, że byłam okropnie uparta, bo naprawdę długi czas nie dawałam sobie przedstawić żadnej innej książki, jak właśnie tego jednego zbioru. Wspominam o tym dlatego, że Olivia również ma taką książkę, przez co łatwo było mi się z nią utożsamić, chociaż czas mojego dzieciństwa już niestety minął (teoretycznie).
   Jednak nie tylko z tego powodu Livy wzbudziła moją sympatię. Dziewczynka okazała się bardzo lojalna wobec swojego dawno niewidzianego przyjaciela i słowna, bo choć zapomniała o jego istnieniu, to postanowiła mu pomóc – tak jak to obiecała przed laty. Ich wspólna misja obudziła w niej dziecięcą ciekawość świata i kreatywność, która powoli zaczęła się zacierać.
   Bob natomiast, to wzór przyjacielskiego oddania. Przez pięć lat mieszkał samotnie w szafie swojej Livy, nie tracąc nadziei, że dziewczynka do niego wróci. Pięć lat samotności. Zamknięty w czterech ścianach. W ciemności. Bez odpowiedzi na nurtujące go pytania. Olivia wróciła, tylko że zapomniała o nim, co z pewnością było smutnym doświadczeniem, ale Bob jej wybaczył. Oczywiście, że wybaczył, bo to w końcu jego Livy – ta sama, która w wieku pięciu lat zrobiła mu strój kurczaka, i z którą był gotów odkrywać świat i szukać odpowiedzi.


   W opisie książki napisane jest „Magiczna historia o sile dziecięcej przyjaźni!” i na dobrą sprawę właśnie o tym jest ta powieść… ale nie tylko. Młodszy czytelnik – bo, nie oszukujmy się, głównie do niego skierowana jest ta historia – na pewno dostrzeże właśnie tę relację między głównymi bohaterami; będzie ciekawy, kim jest Bob i czy znajdzie on w końcu swoją rodzinę. Powinien również wynieść z tej książki naukę, jak ważna jest w naszym życiu prawdziwa przyjaźń.
   Trochę starsza osoba może w tej powieści znaleźć coś jeszcze.
   Mi ta książka uświadomiła, jak ważne jest pielęgnowanie swojego wewnętrznego dziecka, i jak dzięki temu życie nabiera intensywniejszych kolorów. Ze względu na to uważam, że „Bob. Przyjaźń to magia, która nie przemija” jest skierowana również do tych starszych czytelników.

"Jedna rzecz może być wielome rzeczami. Potrzeba tylko odrobiny wyobraźni."

   Dynamiczna, pełna wzlotów i upadków, jak na tak króciutką powieść, historia Boba i Olivii kończy się… Nie mam zamiaru spoilerować rzecz jasna, jednak zakończenie nie jest w pełni oczywiste, gdy zacznie się nad nim dłużej rozmyślać. I to jest też właśnie dobre – prostota przekazu i ukryte drugie dno dla chętnych je odkryć.

   Przy okazji końca mojego wywodu, warto również wspomnieć o przepięknych ilustracjach Nicholasa Gannona zawartych w książce – nadają one opowieści jeszcze więcej przyjemnej, dziecięcej aury, stanowią miły przerywnik od tekstu i po prostu cieszą oko (cała książeczka z resztą jest bardzo ładnie wydana – od okładki, poprzez wklejkę, aż do zdobień stron i wspomnianych wcześniej ilustracji).

   Słowem podsumowania: „Bob” to powieść nie tylko dla młodszych czytelników, bo każdy znajdzie w niej jakiś indywidualny przekaz i, choć na chwilę, będzie mógł się oderwać od szarej rzeczywistości i wejść do świata widzianego oczami dzielnej dziesięciolatki i jej zielonego przyjaciela.



Za możliwość poznania tej historii serdecznie dziękuję

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz