
Tytuł: Bob. Przyjaźń to magia, która nie przemija
Tytuł oryginalny: Bob
Autorki: Wendy Mass, Rebecca Stead
Ilustracje: Nicholas Gannon
Liczba stron: 227
Wydawnictwo: Kobiece Young
Dziesięcioletnia Olivia
przyjeżdża w odwiedziny do swojej babci. Będąc na miejscu, wchodzi do
przeznaczonego dla niej pokoju – kiedy staje przed szafą, jakiś wewnętrzny
głosik każe jej ją otworzyć. Gdy dziewczynka to robi, jej oczom ukazuje się
dziwne stworzonko.
Mały, zielony zombie-nie-zombie o
imieniu Bob to przyjaciel Livy, którego poznała w nie do końca znanych okolicznościach,
gdy miała pięć lat. Dziewczynka obiecała wówczas, że pomoże mu odkryć, kim jest
i gdzie jest jego rodzina. Jednak Olivia musiała nagle wrócić do domu i, w
dziwny sposób, kompletnie zapomniała o swoim towarzyszu.
Przez cały ten czas, Bob czekał
na powrót dziewczynki i spełnienie złożonej przez nią obietnicy. Po pięciu
latach, gdy w końcu wróciła, postanowili wrócić do odkrycia zagadki: kim jest i
skąd wziął się Bob?
"Miło jest wracać do miejsc, z którymi wiążą się szczęśliwe wspomnienia."
Jednym z niewielu wspomnień z
mojego dzieciństwa jest obraz czytającego mi baśnie kuzyna. Swego czasu sporo
rozmawialiśmy i śmialiśmy się z tego, że byłam okropnie uparta, bo naprawdę
długi czas nie dawałam sobie przedstawić żadnej innej książki, jak właśnie tego
jednego zbioru. Wspominam o tym dlatego, że Olivia również ma taką książkę,
przez co łatwo było mi się z nią utożsamić, chociaż czas mojego dzieciństwa już
niestety minął (teoretycznie).
Jednak nie tylko z tego powodu Livy wzbudziła moją sympatię. Dziewczynka
okazała się bardzo lojalna wobec swojego dawno niewidzianego przyjaciela i
słowna, bo choć zapomniała o jego istnieniu, to postanowiła mu pomóc – tak jak
to obiecała przed laty. Ich wspólna misja obudziła w niej dziecięcą ciekawość
świata i kreatywność, która powoli zaczęła się zacierać.
Bob natomiast, to wzór przyjacielskiego oddania. Przez pięć lat mieszkał
samotnie w szafie swojej Livy, nie tracąc nadziei, że dziewczynka do niego
wróci. Pięć lat samotności. Zamknięty w czterech ścianach. W ciemności. Bez odpowiedzi na
nurtujące go pytania. Olivia wróciła, tylko że zapomniała o nim, co z pewnością
było smutnym doświadczeniem, ale Bob jej wybaczył. Oczywiście, że wybaczył, bo
to w końcu jego Livy – ta sama, która w wieku pięciu lat zrobiła mu strój
kurczaka, i z którą był gotów odkrywać świat i szukać odpowiedzi.
W opisie książki napisane jest „Magiczna historia o sile dziecięcej
przyjaźni!” i na dobrą sprawę właśnie o tym jest ta powieść… ale nie tylko.
Młodszy czytelnik – bo, nie oszukujmy się, głównie do niego skierowana jest ta historia
– na pewno dostrzeże właśnie tę relację między głównymi bohaterami; będzie
ciekawy, kim jest Bob i czy znajdzie on w końcu swoją rodzinę. Powinien również
wynieść z tej książki naukę, jak ważna jest w naszym życiu prawdziwa przyjaźń.
Trochę starsza osoba może w tej powieści znaleźć coś jeszcze.
Trochę starsza osoba może w tej powieści znaleźć coś jeszcze.
Mi ta książka uświadomiła, jak
ważne jest pielęgnowanie swojego wewnętrznego dziecka, i jak dzięki temu życie
nabiera intensywniejszych kolorów. Ze względu na to uważam, że „Bob. Przyjaźń
to magia, która nie przemija” jest skierowana również do tych starszych
czytelników.
"Jedna rzecz może być wielome rzeczami. Potrzeba tylko odrobiny wyobraźni."
Dynamiczna, pełna wzlotów i
upadków, jak na tak króciutką powieść, historia Boba i Olivii kończy się… Nie
mam zamiaru spoilerować rzecz jasna, jednak zakończenie nie jest w pełni
oczywiste, gdy zacznie się nad nim dłużej rozmyślać. I to jest też właśnie
dobre – prostota przekazu i ukryte drugie dno dla chętnych je odkryć.
Przy okazji końca mojego wywodu,
warto również wspomnieć o przepięknych ilustracjach Nicholasa Gannona zawartych
w książce – nadają one opowieści jeszcze więcej przyjemnej, dziecięcej aury,
stanowią miły przerywnik od tekstu i po prostu cieszą oko (cała książeczka z
resztą jest bardzo ładnie wydana – od okładki, poprzez wklejkę, aż do zdobień
stron i wspomnianych wcześniej ilustracji).
Słowem podsumowania: „Bob” to
powieść nie tylko dla młodszych czytelników, bo każdy znajdzie w niej jakiś
indywidualny przekaz i, choć na chwilę, będzie mógł się oderwać od szarej
rzeczywistości i wejść do świata widzianego oczami dzielnej dziesięciolatki i jej
zielonego przyjaciela.
Za możliwość poznania tej historii serdecznie dziękuję


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz