środa, 10 stycznia 2018

[przedpremierowo] CIENIE, Wojciech Chmielarz

Podpalacz | Farma lalek | Przejęcie | Osiedle marzeń | Cienie


Tytuł: Cienie
Tytuł oryginalny: Cienie
Cykl: Jakub Mortka (tom 5)
Liczba stron: 478
Wydawnictwo: Marginesy
Premiera: 17 stycznia

W Milanówku giną dwie kobiety - żona i córka słynnego gangstera, Wilka, który został zamordowany sześć lat wcześniej. Co ciekawe, ofiary zginęły od strzałów zadanych bronią podkomisarza Kochana, który w niewyjaśniony sposób znika... żeby później skontaktować się z komisarzem Jakubem Mortką, prosząc go o pomoc w udowodnieniu swojej niewinności.
W tym samym czasie, aspirantka Sucha stara się na własną rękę rozwiązać sprawę nagrania z ukrytej kamery. Widać na nim, jak kilku mężczyzn gwałci młodego chłopaka. Kobiecie udaje się rozpoznać większość z nich, jednak problem tkwi w tym, że ma ona zbyt mało dowodów, aby postawić ich przed sądem tak, żeby nie byli w stanie uniknąć kary za swój czyn.
Mortka i Sucha decydują się na wzajemną współpracę.
Czy ich sprawy są ze sobą powiązane?
Jaką cenę będą musieli zapłacić za rozdrapywanie starych ran i próby odkopania na powierzchnię przewinień wysoko postawionych władz?

„(...) w życiu nie ma łatwych rozwiązań.”


Jedni wiedzą, drudzy nie, ale uwielbiam kryminały... i polskich autorów też, więc gdy tylko Wydawnictwo Marginesy napisało do mnie z propozycją napisania opinii o książce „Cienie”, powiedziałam stanowcze „TAK!”.
A więc jestem, tu i teraz. Opowiem Wam o pierwszym spotkaniu z twórczością Wojciecha Chmielarza (którego możecie znaleźć na facebooku klikając tutaj), no i oczywiście o samej historii z komisarzem Jakubem Mortką na czele. 😉
(warto również zaznaczyć, że zaczęłam czytać serię od 5 tomu, więc pomimo wszystko mogę trochę kręcić noskiem)



„Coś się stało, ale człowiek zdążył o tym zapomnieć . Wmówić sobie, że tamto już minęło, że już nie wróci. Można to zamknąć w sobie, schować głęboko wśród innych wspomnień i spróbować zapomnieć. A potem pojawia się on, posłaniec złych wieści, upiór burzący z takim trudem budowany spokój.

   Mortka to naprawdę porządny bohater, z którym można się i pobić, i napić. Dość spokojny i opanowany, gdy wypada, ale nieprzewidywalny, pewny siebie i władczy, kiedy sytuacja tego wymaga. Wielbiciel zepsutej automatowej kawy - czyli takiej z dużą ilością cukru - potrafi zaskoczyć. Jego lekka nieporadność na tle związku(ów) potrafi rozbawić, a relacje z kolegami z pracy - wprowadzić w stan zmieszania oraz zastanowienia, jak to między nimi jest tak na serio.
   Sucha jest uparta i po trupach mknie do celu, ale ma odwagę poprosić o pomoc i to właśnie w niej lubię - nie jest ciepłymi kluchami, których się w literaturze tak bardzo nienawidzi, lecz silną, a nawet bardzo silną kobietą z wadami (zero poszanowania dla książki, i to fantastyki!). Chociaż jest postacią pełną sprzeczności, „psychopatką” niezbyt dobrze radzącą sobie z ludzkimi emocjami, to moją sympatię zyskała, a to nie lada wyczyn.
   W książce występuje również kilka innych postaci, których oczami śledzimy całą historię - są one równie ważne, co i opisana wyżej dwójka, jednak gdybym miała wymieniać wszystkich, to cały wpis byłby tylko o bohaterach. Wspomnieć należy jedynie, że każdy z nich miał inne, wyróżniające go cechy, dzięki czemu wydawali się oni wszyscy bardziej barwi i rzeczywiści, co nadawało lekturze smaczku i pikanterii ludzkiego zła.


„Kiedy bierzesz do ręki grzechotnika, to choćbyś robił to po raz setny, powinieneś się odrobinę bać. Jeśli jesteś zbyt pewny siebie, skurwiel na pewno cię ukąsi.

   Historia opowiedziana w „Cieniachkupiła mnie kompletnie. Świetny pomysł na fabułę, a i wykonanie w żadnym razie nie zawiodło. Od samego początku zostałam wciągnięta do tej niesamowitej kryminalnej Warszawy, gdzie wszystko rządzi się swoimi prawami. Bardzo dobrze utrzymane tempo akcji, która na końcu serwuje nam totalne zaskoczenie, urwanie głowy, po których trzeba zbierać szczękę z podłogi - jestem na TAK!
   Jedynym małym zgrzytem w książce okazał się ogrom bohaterów. Historię poznajemy z perspektywy co najmniej sześciu osób, co może być dość trudne do ogarnięcia, przynajmniej na początku. Możliwe jest, że osoby zaznajomione z wcześniejszymi częściami serii o komisarzu Mortce będą w stanie lepiej się w tym wszystkim odnaleźć, nie jestem pewna, w każdym razie ja czułam się co chwilę mylona tym, z kogo perspektywy tym razem poznajemy daną historię (pomimo ogólnej trzecioosobowej narracji).
   Wojciech Chmielarz pisze dość mało dialogów, ale w żadnym razie nie uwłacza to jego powieści. Styl tego pisarza jest bardzo dobrze skonstruowany, nie należy do najłatwiejszych, ale świadczy też o wiedzy autora na temat tego, o czym właściwie pisze - to się ceni jak nic. Właśnie pióro pana Chmielarza sprawiło, że ta książka była tak wciągająca.

„(...) czasami warto wyświadczyć komuś przysługę po to, by w odpowiednim momencie ją odebrać.

A więc w kilku słowach podsumowania: jestem niesamowicie zadowolona z lektury „Cieni”, które nie dość, że wciągnęły mnie w swój świat z wielką mocą, to i zachęciły do poznania wcześniejszych powieści Wojciecha Chmielarza (co mam nadzieję zrobić jak najszybciej, i zacząć oczywiście od wcześniejszych części serii z komisarzem Mortką). Idealnie wyważona akcja, fabuła na medal i świetne, barwne oraz trójwymiarowe postaci to to, co chcę spotykać w każdej czytanej przez siebie książce z motywem kryminalnym.

~Wilcza Dama

Za możliwość przedpremierowej lektury książki serdecznie dziękuję


4 komentarze:

  1. Dzięki za recenzję. Teraz już naprawdę nie mogę się doczekać na mój egzemplarz Cieni :D Ja bardzo lubię cykl książek z Jakubem Mortką. Fajne jest to, że nie trzeba ich czytać chronologicznie. Chmielarz to moje odkrycie sprzed pół roku. Wszystkie dotychczasowe książki przeczytałam jednym tchem. No i bardzo podoba mi się ta nowa szata graficzna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest na co czekać, oj jest! ☺
      Ja, jak już wspomniałam, do „Cieni” nie znałam w ogóle twórczości tego autora, ale z wielką chęcią nadrobię tę zaległość, bo wydaje mi się naprawdę godna uwagi. No i rzeczywiście - nowe ogkładki wyglądają świetnie! ;)

      Usuń
  2. Świetna książka. Jestem zaskoczony, że dopiero teraz odkryłem tego autora. Doskonale uknuta intryga, świetnie prowadzona akcja i rewelacyjne zakończenie. Na szczęście serii nie trzeba czytać po kolei, bo dopiero po przeczytaniu zorientowałem się, że czytam ostatnią część ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej się z Tobą zgadzam! Myślę, że skoro ostatnia część serii okazała się taką perełką, to warto zapoznać się również z poprzednimi pozycjami z cyklu o komisarzu Mortce. ;)

      Usuń